Oglądając reklamę Pepsi powiedziałem, że gdyby postawili przede mną puszkę Coli i Pepsi to bez problemu bym… (w tym samym czasie Kasia spojrzała na mnie dziwnie) odgadł. Na twarzy Kasi dało się zauważyć jedną brew wyżej od drugiej. Nie pamiętam już teraz czy to prawa była wyżej czy lewa. Nie sądziłem nawet, że tak potrafi. Przypadek? 

Wydawać by się mogło, że łatwo rozróżnić smak Coli od innych. Mało tego, że Cola jest najlepsza i wie to każdy, kto kiedykolwiek miał problemy z żołądkiem. A rozróżnić smak zwykłej Coli od Coli ZERO? A to już w ogóle prościzna! 

 

 

 

Wnioski:
– widząc etykietę podświadomie przypisywałem smak do odpowiedniej marki,
– pozbawiony możliwości zobaczenia etykiety nie byłem w stanie rozpoznać smaku.
– trzeba być Magdą Gessler napojów gazowanych, by wyczuć jakąkolwiek różnicę,
– jeśli nie widać różnicy, to po co przepłacać! 

Następnym testem, który podejmę na własnej skórze i na własną odpowiedzialność będzie test piwa pszenicznego. Nie mogę się zdecydować, które jest moim ulubionym. Zazwyczaj celuję w Żywca i Książęce, ale nie zapominajmy o piwach takich jak Cornelius i Namysłów! A jak wiadomo, jeśli nie widać różnicy…