Ok, faktycznie, może delikatnie wpadłem. Albo wtopiłem na całego! Powolnymi krokami wchodziłem w świat Apple’a, gryząc się początkowo z własnym sumieniem. Przecież to wbrew zasadom rozsądku, gdzie tu logika? 

Sam przecież pamiętam jak wyśmiewałem produkty Apple’a, przede wszystkim za stosunek parametrów do ceny, a teraz każdy ich nowy produkt pozytywnie mnie zaskakuje. No… prawie każdy. Już dawno temu powinienem był zmienić myślenie i porównywać nie stosunek parametrów do ceny, tylko jakości do ceny. W tym nie tylko jakości wykonania, co po prostu bezproblemowo działającego sprzętu. 

I oczywiście piszę to wszystko jako informatyk, który nie zamknął się całkowicie w świecie tego super-ekosystemu. Wciąż będę hackował automaty do kawy z poziomu Kali, którego obsłuży nawet kalkulator, wyłączał smartfonem z podczerwienią telewizory w pubach, zwłaszcza kiedy piłka naszych będzie w polu karnym, ale w domu… użyję Maca. 

Apple AirPods

Same słuchawki do najlepszych oczywiście nie należą, na rynku znajdziesz inne, może nawet tańsze, które są w stanie „więcej” i nie wystają tak kretyńsko z ucha, ale zapewniam, że nie o to chodzi. Ja sam musiałbym być Magdą Gessler w świecie muzyki, żeby w ogóle poczuć jakąkolwiek różnicę. Za to ci, którzy tych słuchawek nigdy nie mieli nawet w uchu – zawsze wiedzą lepiej. Kiedy pierwszy raz je zobaczyłem to nawet nie zorientowałem się, że są to słuchawki bezprzewodowe! Pomyślałem sobie, że jakiś palant odciął sobie kabelki i tworzy jakąś nowomodę, bunt nastolatków czy o co tam mogłoby chodzić. Te gimnazja… 

A potem zobaczyłem to znowu. I znowu. Wtedy już wiedziałem…, że NIGDY sobie nie kupię takiego gówna. A ta cena!? Powaliło ich!? Zerknąłem tylko z ciekawości… 

No i… nie, nie kupiłem. Ale w końcu je dostałem! I żałuję, że nie miałem ich wcześniej. Najzabawniejsze jest to, że zarówno ja jak i Kasia nie kupilibyśmy sobie tych słuchawek dla siebie, ale z okazji świąt zrobiliśmy sobie nawzajem prezent pod choinkę. Oczywiście nic o tym nie wiedzieliśmy 😅. AirPodsy to produkt, który pomimo dość wysokiej ceny kupowało się przyjemnie, zwłaszcza gdy w grę wchodzi uśmiech tej drugiej osoby! 

Dopiero co przerzuciłem się z iPhona 5 na iPhona 7, także jak sami widzicie nie biegnę jak szalony po każdy nowy produkt z jabłuszkiem, po prostu wymieniam to co stare i zużyte na to co dobre i co będzie służyć. Jakoś nie przekonują mnie nowe iPhony bez przycisku Home, bo… bo nie. Jadąc samochodem czasem przełączam się pomiędzy mapami Google’a a Yanosikiem. Testowałem przełączanie okien na X i może to kwestia wprawy, ale chyba wygodniejszy jest jednak fizyczny przycisk. Nie potrafię zrezygnować z tej klasyki, no i cena, ale to chyba oczywista sprawa. Nie wybrałem nawet iPhone’a 8, bo się nie opłaca, zwłaszcza kiedy przymierzam się do zakupu nowej kamery, bo chcę podnieść jakość naszych filmów. Telefonem nie nakręcisz scen, które w tym momencie widzę oczami wyobraźni, no nie ma szans 😎. W związku z tym nie ma sensu wydawać kasy na coś, czego w praktyce używać nie będę.

Nie rozumiem tego wyścigu, by kupować wszystko co nowe, co najlepsze. Stary Mustang zawsze będzie wyglądał dobrze, zawsze dobrze przyspieszy i będzie służył na lata. Właściciele Porsche chętnie zmieniają swoje fury, bo pomimo, że mają świetne samochody, zawsze będzie im czegoś brakowało. To tak jak z najnowszymi smartfonami z Androidem. Może Huawei? Może Samsung? HTC? LG? A bo jeden ma zaokrąglony ekran, drugiego można łamać w pół, a jeszcze inny ma 5 aparatów! No i po co Ci ten kaktus? Mając iPhona już się nad tym nie zastanawiasz, tak to właśnie działa. Masz, po prostu. I używasz. Jeździsz. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba. 

No ale…  co tu dużo mówić, jeśli masz iPhona, masz Macbook’a, a jakimś cudem nie masz jeszcze tych słuchawek, to nawet się nie zastanawiaj. Najlepsze jest to, że są całkowicie bezobsługowe. Same do ucha nie wskoczą, wiadomo, ale nie trzeba ich co chwilę parować, włączać każdej z osobna, czekać niewiadomo na co. To po prostu działa. Wkładasz do ucha i się aktywują. Wyciągniesz choćby jedną, zapauzujesz Spotify, OpenFM, Netflixa, HBO. A jakość prowadzonych rozmów przekroczyła moje oczekiwania, tak samo jak czas pracy na baterii, no i to etui z powerbankiem, no po prostu coś wspaniałego. Słuchawki nie wypadają z ucha, są naprawdę bardzo wygodne. Obawiałem się tego, tak samo jak tego, że brak jack’a w nowym iPhonie będzie problemowy, ale odkąd mam te słuchawki to nie używam innych, nawet do komputera nie podłączam tradycyjnych. Fajnie, że nic nie będzie się plątać jak będę robił filmiki…