Kiedyś marzyłem o tej chwili. Myślałem, że jak będę miał 30 lat to będę panem świata, w sile wieku, młodym wilkiem, przystojnym mężczyzną o gęstym zaroście, bogatym, oczywiście. Obrzydliwie. Podobnie myślałem o 18-stce, ale wtedy priorytetem było wymachiwanie plastikiem w spożywczaku. O jak będę miał 18 lat to ja wam pokażę – cedziłem przez zęby mając zaledwie 10 lat w stronę pań siedzących za kasą. 

W sumie jestem bogaty, bo dzielę życie ze wspaniałą dziewczyną. Tak, wiem, że będzie to czytać, a ja czaruś zdobędę kilka punktów. Jej mama też to przeczyta, może nawet ugotuje dla mnie coś fajnego jak przyjadę. Znowu, wiem. przepraszam! Ale mówię Wam, gdyby wystartowała w Masterchefie… do finału dostałaby się bez problemu. Nawet by się specjalnie nie natrudziła, bo pewnie cały czas stałaby na balkonie. Tym zwycięskim, w sensie. Mówię poważnie, rozgromiłaby konkurencję w pył, a w finale dałaby wygrać córce. Naturalnie. Poświęcenie matki znane z niejednego podręcznika! Akurat w tym momencie nie przychodzi mi do głowy jakiego, ale na pewno jakiś jest. Napiszcie w komentarzu, tylko bez przesady, nie chcę scrollować myszką przez cały jutrzejszy dzień. Ah, ci fani…  

Jak ten czas ten czas leci. Pamiętam ciepło jakie poczułem kiedy pierwszy raz zlałem się w pieluchy, a tu nagle pstryk… czydziecha. Mama zawsze powtarzała… „zjedz mięso…”, a nie, to nie ten fragment. Zagalopowałem się. Mama zawsze powtarzała… „synu, znajdź dobrze płatną pracę” – albo rozwijając – „synu, ucz się dobrze, żebyś znalazł dobrze płatną pracę”. Albo – „synu, jak nie znajdziesz dobrze płatnej pracy to chociaż taką w gastronomii, żebyś głodny nie chodził”. Nie sprostałem oczekiwaniom rodzicielki. 

Tylko ta Kasia… biedna, szkoda mi jej, bo czas odcisnął delikatne piętno na mojej wspaniałej głowie, oj, jaką ja miałem kiedyś bujną czuprynę! Dziś? Z wężem w kieszeni, z pogłębiającymi się w stronę pleców zakolami, może rozbiwszy skarbonkę skoczymy do tych ciepłych krajów, a Kasia na mojej rozgrzanej łysinie będzie mogła z powodzeniem usmażyć swoje ulubione placki. A po zachodzie słońca, romantycznie, obejrzymy „Piękną i Bestię”. Co do samego zarostu… może lepiej tego nie komentować. To wrażliwy temat. 

No i te 3 kropki. Non stop ich używam. Po 30 chyba każdy czuje się jak filozof, co to mądrość owiła go w sposób niestrudzony, a jakże inaczej! Ja nie czuję, kurde, żebym miał 30 lat, no w życiu! To praktycznie niemożliwe! Jak mówię Kasi, że u mnie w pracy to same stare kobiety pracują, a jak rzucę –  takie czydziechy – to Kasia odpowiada… Łukasz, Ty też masz 30 lat. A ja się dziwię. Dziwię się też, kiedy nawet na lodowisku mówią do mnie na „pan”. Jak pójdę na wywiadówkę mojego dziecka to rodzice innych dzieci pomyślą, że dziadek wyręcza rodziców. Ja pierdzielę… szok to zbyt łagodne stwierdzenie.