Czasami kiedy obudzę się w środku nocy, przez kilka sekund coś mi chodzi po głowie. Pająk? Później żałuję, że nie zapisałem tego o czym myślałem. A obiecałem sobie – o, to dobre, napiszę o tym – a rano, kiedy wstaję i wracam do tych nocnych myśli, zastanawiam się… jakie do cholery białko? Sen mnie znów pochłonął, a ja nie podołałem. 

A wystarczyło zapisać parę myślników, prawda? Dobrze, że Samsung pomyślał o swoich użytkownikach i nie daje od razu w oczy jasnym światłem. Kiedy jednak zbiorę w sobie siły i gdzieś tam po omacku wysunę rysik, telefon reaguje błyskawicznie: notatka – tło jest czarne, a odręczny napis – biały. I faktycznie, zdaje to egzamin! Uwielbiam telefony z serii Note, a mimo to nie potrafię przejść obojętnie obok notesów, kalendarzyków, terminarzy, zeszytów. Niczym dziecko patrzące na zabawkę i wyobrażające sobie przygodę, ja wyobrażam sobie zapisaną od góry do dołu każdą stronę…

I tak jak zabawki zalegają na półkach, tak moje notesiki są… wszędzie są. Częściowo puste. No, może trochę więcej niż częściowo. No… może tylko coś nabazgrałem na pierwszych trzech stronach. W dodatku, bo dotyczy to głównie pracy, co chwilę zmieniam system. Teraz są to żółte karteczki – przyklejam je gdzie się da. Część z nich gubię, ale to nie szkodzi. Najwyżej ktoś zadzwoni drugi raz! Po prostu nie ma idealnego sposobu, a ja bym na siłę chciał używać jednego. Tak samo mam z uchwytami na telefon do samochodu i…, i paroma innymi gadżetami.

W zasadzie nie wiem dlaczego kupiłem ten notes. Kasia pchnęła mnie ku tej decyzji, bo widziała jak mi oczka biegają. Powiedziała… „pasuje do ciebie”.

K: Będziesz mógł robić notaaaatki… spisuj myśli, żebyś potem miał o czym pisać!
Ł: Ale mam od tego telefon…
K: Tylko ten telefon! A jak ci się rozładuje!?
Ł: Mam powerbank…
K: A jak ci się powerbank rozładuje?
Ł: No tak!

No to kupiłem. No dobra, może ta rozmowa nie do końca tak wyglądała, ale sens… mniej więcej jest! I tak po kilkugodzinnym opóźnieniu naszego lotu, wreszcie dotarliśmy do domu, a ja mam w notesie (nie w telefonie!) takie smaczki, że chyba szykują się tu ciekawe wpisy. I to chyba koniec wakacji w tym roku. Urlop się skończył, ale wycisnęliśmy z niego ostatnie soki. Bynajmniej nie jest to powód, by się smucić. Wreszcie czeka mnie zasłużony odpoczynek!