Kiedy stoisz obok osoby, która za chwilę wykona swój pierwszy skok spadochronowy, możesz klepnąć ją w ramię. I nagle ta osoba zrobi coś, o co siebie wcześniej nie podejrzewała. Ale po miękkim lub… twardym lądowaniu i tak powie, że została wypchnięta. 

Ten tydzień był wyjątkowo nużący. Chyba za późno chodziliśmy spać lub może po prostu się przetrenowaliśmy. Każdy trening daje mocno w kość, ale ten czwartkowy był czystym złem. Podobno co cię nie zabije to cię wzmocni. Nie, nie… co cię nie zabije… to cię sponiewiera. 

Kiedyś zrobiliśmy 9-cio dniowy „maraton” na łyżwach, jeździliśmy nawet po dwie tercje. Tego ostatniego dnia już bardziej rekreacyjnie jeździć się nie dało… Nie chciało nam się „przyklejać”, jeździć jeden za drugim, czy jak to Kasia mówi – „być cieniem”, po prostu żółwim tempem przesuwaliśmy się po tafli lodu. Nie mogłem się utrzymać w ciasnym zakręcie. Wystarczyły dwa dni przerwy, a wróciliśmy do gry. 

Dlatego tak bardzo cieszę się z wolnego weekendu. Odpoczynek i regeneracja jest wskazana. Program jest trudny, ale wiem, że dam radę dzięki Kasi, a ona dzięki mnie. I chociaż w tym tygodniu wstawało się wyjątkowo ciężko, nie możemy odpuścić ani jednego treningu, bo wystarczy wysunąć jeden klocek u podstawy, żeby cała wieża się zachwiała lub… runęła! Wystarczy raz odpuścić, a potem pojawi się drugi raz, za chwilę trzeci… za czwartym już nawet nie zrobi nam się głupio. 

Dlatego – nie opuścić ani jednego treningu – to nasz cel. Kiedy ktoś drze japę nad Twoją głową „ciśnij!”, to ciśniesz. W takich momentach uaktywnia się dodatkowa moc, nitro! Czasem zadziwisz sam siebie, że możesz więcej. Wystarczy klepnięcie w ramię. W domu nigdy nie zrobiłbyś takiego treningu, bo kiedy już nie możesz, nikt nie powie ci, że się mylisz. A przecież nic by nie zrobili, kiedy położyłbyś się plackiem na podłodze. No, może poza groźbą karnych pompek 🙃. 

Zasada stara jak świat, która zawsze działa. Bo karne pompki smakują inaczej, wtedy nawet 10 wykonuje się gorzej niż 20 zwykłych. W formie zaplanowanego treningu… zupełnie nieodczuwalne, ale karne, dodatkowe? Mózg ciężko reaguje na ponadprogramowe zajęcia. Dodatkowe zadanie na egzaminie, nadgodziny w pracy, napiwek dla kelnera. Daleko nie szukać, Kasia też mi codziennie daje jakieś dodatkowe zadanie. „Nie przeszkadza ci ta bluza, którą tu położyłeś?”. Hmm… w sumie nie 😁 Albo…

K: dobra, ja zrobię to czego ty nigdy w życiu nie zrobiłeś, a ty wstawisz rzeczy do zmywarki.
Ł: że nigdy w życiu nie prałem!?
K: prałeś, ale nigdy w życiu… nie zrobiłeś tego dobrze. 

🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔

Ale żeby nie było, pomagam w domu, podnoszę nogi jak Kasia odkurza, chamem nie jestem!