Głęboko wierzę, że kiedyś będziemy bardziej angażować się w tę akcję, bo naprawdę warto. Pewnie jak już się przeprowadzimy nad morze, bo niedługo rozpoczynamy nowy etap w swoim życiu. Już się nie mogę doczekać! 

Liczymy, że Orkiestra znów pobije rekord, ale oglądając z Kasią w TV materiał pokazujący otwieranie puszek, nie ukrywaliśmy zdziwienia. Ja rozumiem, że każdy grosz się liczy, ale ludzie chyba za bardzo wzięli to sobie do serca. W niektórych puszkach były tylko i wyłącznie miedziaki, które zapełniały ją całą po brzegi. Ok, ok, fakt, „każdy grosz się liczy”, ale jak fajnie by było, gdyby tak każdy z nas po prostu zostawił swoją domową skarbonkę w spokoju, a wrzucił na WOŚP chociaż te 5 złotych. Cała puszka „piątaków” to byłoby coś! Dziwię się, bo w państwie, które żyje na kaczych łapach ludzi powinno być stać na pomoc, w końcu Jarek podwyżki obiecał. Popłynę dalej i powiem, że do puszek winno się wrzucać cichą składkę. Jak w kościele.