Etap #3. Dach!

Dach, elewacja, prace ziemne i wydatki – idą w parze. Kiedyś nastąpi moment, w którym trzeba rozliczyć się z fachowcami. Niestety 💸 … 

🎥 Film na końcu wpisu! 🎥 Film na końcu wpisu! 🎥 Film na końcu wpisu! 🎥 Film na końcu wpisu! 🎥

Ale no zaraz, chwilunia! Najpierw tekst! 

Mury urosły w oczach. Naprawdę, to był zdecydowanie najszybszy etap budowy, gdzie sytuacja zmieniała się z minuty na minutę. Podjeżdżasz po pracy zobaczyć jak tam ma się Twój świeżutki fundament, a tu mury na wysokości Twojej głowy. Jeśli wszystko pójdzie tak szybko to w zasadzie przykrywamy budynek, wstawiamy okna i nic tylko się wprowadzać! 

Już na etapie wylewania fundamentu powinieneś mocno rozmyślać na temat dachu. Nie czekaj! Wiem, łatwo powiedzieć, ale jak to wszystko zaplanować? Gdzie trzymać kupione rzeczy? Najlepiej po prostu rozeznać się w terminach realizacji pewnych usług, a to wszystko tylko dlatego, żeby po prostu budowa nie stała w miejscu. Wiadomo, że najlepiej iść za ciosem, tylko nam się wydawało, że nie wydając pieniędzy po prostu zaoszczędzamy 🙈. U nas to w zasadzie Kasia pilnuje domowego budżetu. Kiedy w sklepie wrzucam do koszyka o jeden batonik za dużo to go wyciąga mówiąc żebym nie przeginał… 🤷‍♂️

Kiedy wylewasz fundament – zamawiaj bloczki na budowę, a w czasie układania tychże – więźbę dachową – całą tę konstrukcję, na której spoczywać będzie Twoja dachówka. A nawet wcześniej! Tartaki potrzebują trochę czasu, by wyprodukować całe te krokwie, murłaty, wiązary, łaty, kontrłaty, jętki, i inne takie, więc nie ma co zwlekać. Dzięki temu poznajesz nowe nazwy, które mnie osobiście mieszają się do dzisiaj. Wszystko oczywiście znajdziesz w swoim projekcie i do tartaku jedź z kimś kto się na tym po prostu zna. Dobrze w sumie byłoby tam zaciągnąć kierownika budowy, bo to on będzie odpowiadał na trudne pytania za Ciebie. Dobrze, że ja pojechałem do tartaku z tatą Kasi, bo gdybym był tam sam to nie wiedziałbym co odpowiedzieć na połowę zadanych mi pytań. No dobra, na 3/4 zada… no dobra, stałbym jak słup soli i zapomniałbym adresu do własnego domu. 

Nie wiem jak to bywa w innych miejscowościach niż Kołobrzeg, ale my czekaliśmy na więźbę chyba z 6 tygodni. Chyba całkiem przyzwoicie by było, gdyby trwało to miesiąc, czyli tak jak nam obiecano. Ale… no dooobra, dach duży, coś tam koleś ściemniał z brakiem towaru…, ale przynajmniej urwaliśmy trochę z ceny, bo tłumaczyłem, że mam przez to przestój na budowie i mi ekipa zwiała na inną robotę, i już dupa zbita! W prawdzie przestój i tak nie był do uniknięcia, ale wynikał raczej z powodu tragicznej pogody, bo w tym czasie Kołobrzeg nawiedziły obfite deszcze po wielu tygodniach suszy i robotnicy i tak nie siedzieliby w tym czasie na dachu. Za to rolnicy wygrali podwójnie, jak zawsze, już przecież dostali kasę z powodu klęski żywiołowej! Od PAŃSTWA! Znowu na garbie przedsiębiorców. 

Co do więźby, my zamówiliśmy tak zwane… mokre drewno, niesuszone, impregnowane. Możesz oczywiście zamówić drewno suszone, ale cena jest dwukrotnie wyższa, a czas oczekiwania to tak pewnie z 3 miesiące. My za całe nasze drewno zapłaciliśmy 20 tysięcy. 

No dobra, na budowie pojawia się nowa ekipa, pogoda się poprawia, a prace postępują. Chyba wszyscy budowlańcy mają jeden wspólny mianownik. Bałaganiarstwo. Mogą potykać się o własne śmieci, ale nie uprzątną ich, dopóki się ich o to nie poprosi. Sami na to raczej nie wpadną, a sprzątanie systematyczne sprawdza się do momentu, w którym…  przestaje być systematyczne.

Ekipa od dachu wypracowała sobie specjalny system podawania dachówek slalomem, by można było przy tym nabić więcej kroków, zwiększając swoje statystyki w „Mi Fit” z limitem 20.000 kroków dziennie. Nie przeszkadzał im syf, który trzeba było ominąć, w ogóle żaden syf im nie przeszkadzał, po co układać jakieś tam skrawki drewna, skoro można je rzucić byle gdzie? Ale tak poza tym to zrobili super robotę. Zaczynasz lubić tych facetów, bo są spoko i z reguły są bardzo pracowici. Zwłaszcza ci, którzy pracują sami dla siebie i zależy im, by przyjąć jak najwięcej zleceń.

Małomówny szefu ekipy spojrzał na projekt dachu, zawiesił oko i rzucił coś w stylu… „to ja już wszystko wiem”. No… nic tylko zaufać! Cała praca i wiedza konstruktora, który siedział przy tym projekcie i to wszystko co sobie tam skrupulatnie przeliczał została przekreślona jednym zdaniem 🙈. Ale w zasadzie taka prawda, nie umniejszając wszystkim konstruktorom oczywiście, papier przyjmie wszystko, a dach robi ekipa, która ma w tym doświadczenie i jeśli coś idzie nie tak jak powinno to na bieżąco rozwiązują problem, wykorzystując sprawdzone patenty. Zresztą tata Kasi codziennie był na budowie i widział jak pracują, jak to wszystko jest budowane i powiązane ze sobą. Konstrukcja jest mega dobrze zrobiona. Chyba nie musimy się martwić, że nam coś na głowę spadnie!? 🤔

Na filmie zobaczycie, że oprócz zwykłej więźby dachowej my tam wrzucamy jeszcze taki dłuuugi dwuteownik, większość z Was skojarzy jak napiszę – HEB. To coś, co widzieliście na zdjęciu wchodząc w ten tekst. Gruby, ciężki kawałek stali, który podtrzymywać będzie całą konstrukcję dachową nad naszym salonem. I tak oto kolejnych 7 tysięcy poleciaaaałoooo.  Strach pomyśleć ile wydalibyśmy teraz, bo stal podobno mocno podrożała. Czyli jak do tej pory na konstrukcję dachową przeznaczyliśmy już 27 tysięcy. A gdzie dachówki? Rynny? Okna dachowe? Zapewne kiedy będę robił podsumowanie całości stworzę wpis pod tytułem – na czym nie da się zaoszczędzić lub właśnie na czym można zaoszczędzić albo lepiej… czego jeszcze nie uwzględniliście w kosztach budowy. Jest sporo do przegadania. Nie chcieliśmy, by w salonie były widoczne jętki, tylko niczym niezakłócona wolna przestrzeń – stąd pomysł na ten HEB, ale w zasadzie może nie wyglądałoby to źle z tymi jętkami, moglibyśmy sobie przymocować do nich np. huśtawkę 🤔?

Zamówienie dwuteownika HEA do najłatwiejszych nie należało. Ciężko było go załatwić, bo żeby był rozciągnięty nad całym salonem i częścią tarasu, musiał mieć ponad 14 metrów. Dostawcy stali handlują przeważnie 12 metrowymi dwuteownikami. Kiepska sprawa. Koniec końców udało się, ale kiedy pokazywałem ten plan w tartaku usłyszałem tylko – „powodzenia”.

I to właśnie było w projekcie: Zrzut ekranu 2021-03-14 o 09.40.41

Trochę przynudziłem tą grafiką… sory.

W zasadzie warto opisać jeszcze jedną rzecz, którą podpowiedziała mi Kasia. O ile więźbę możesz sobie zamówić z drugiego końca Polski, chociaż to nie ma sensu, o tyle późniejszy etap zakupu dachówki i wszystkich innych elementów najlepiej zaplanować lokalnie. Nie ma sensu szukać dachówki o kilka groszy taniej w innym mieście, skoro i tak trzeba będzie ją przetransportować, a w razie stłuczeń lub domawiania czegokolwiek jest to tylko upierdliwy problem. Poza tym dochodzi sto tysięcy innych elementów, o których nawet nie masz pojęcia, a które nawet nie są ujęte w wycenie! Np. rolka taśmy do sklejania membrany to koszt około 70 złotych! A bo to takie pieeeeerrrdoły, dekarz sobie będzie je pobierał… taaaa… 

I na końcu wychodzi na to, że sama dachówka nie robi tej całej ceny. Poza tym wszystkie sklepy budowlane, hurtownie i wszystkie inne miejsca, które handlują tego rodzaju materiałami po prostu się znają. I znają fachowców, których masz na budowie. Znają się lokalnie i ufają sobie, co ma ogromne zalety. Przynajmniej jeśli chodzi o małe miasta. Nigdy nie było problemu z wydaniem jakichś materiałów „na gębę”, serio. 

Ale wracając do dachu i jego kosztów. Oczywiście zupełnie źle to policzyliśmy. To wszystko wydawało się być po prostu niemożliwe! Kiedy dostaliśmy pierwszą wycenę zaczęliśmy żałować, że w ogóle budujemy dom. Niestety z czasem trzeba to przełknąć, ale pierwsza wycena to jak przedstawienie nowego samochodu w klasie premium w salonie. Kiedy rezygnujesz z kilku opcji, zaczyna się robić rozsądniej. Oczywiście nie możesz zrezygnować z kierownicy i koła, ale nie musisz mieć skórzanej tapicerki i pierdyliona zbędnych funkcji, wiadomo. Nawet druga wycena nie jest zadowalająca, przy trzeciej jeszcze zmieniasz niektóre materiały na ciutkę tańsze, ale wciąż bardzo dobre i ostatecznie…  no cóż, ostatecznie i tak nie masz wyboru. I nagle się okazuje, że nawet nie potrzebujesz tej klimatyzacji w pakiecie, a i radio staje się też zbędne! 

Wybór dachówki to też nie jest taka prosta i oczywista sprawa. Ceramiczna? Betonowa? Blachodachówka?

Wiedzieliśmy jedno. Nasz dom nie wyglądałby dobrze, gdyby nie miał płaskiej dachówki. Obojętnie co by to nie było, w grę wchodziła wyłącznie płaska dachówka, która jest dwukrotnie droższa od zwykłej, falowanej, ceramicznej. Dlaczego? Bo jest modna! 

Zdecydowaliśmy się na zakup dachówki BRAAS TEVIVA Cisar w graficie i dostaliśmy ją po cenie 4,05 za sztukę. No i szybko sobie policzyliśmy, że w zasadzie wystarczy pomnożyć ją przez ilość metrów kwadratowych naszej powierzchni dachowej. Proste, no nie? Nie wliczyliśmy innych kosztów, bo zapomnieliśmy, że dachówka dzieli się na tą podstawową i… niepodstawową? Nikt Wam nie udzieli właściwej odpowiedzi. „TO ZALEŻY”. Tyle usłyszysz. 

Nie wiedzieliśmy, że ceny za dachówki wentylacyjne, szczytowe czy gąsior są pięciokrotnie wyższe. Do tego dochodzą jakieś denka, srenka, pierdółki, obróbka komina, spinki, klamry, wróblówki, membrany (tu też spory przeskok cenowy w zależności od marki) i nawet bezzwrotne palety! I rzeczy, o których zapomniałem. Może i nie ma tego dużo, tak jak dachówki podstawowej, ale to zawsze kilka tysięcy więcej niż początkowo zakładasz. A potem rynny, odpływy, rewizje… no… i się zbiera. I okna dachowe! Zapewne staniesz przed wyborem – Fakro czy Velux. My wybraliśmy Fakro, dostaliśmy jakiś tam fajny rabat, poza tym okna są naprawdę dobre. No w zasadzie… więcej powiem za 5 lat, heh😅.

I tutaj właśnie pojawia się pierwszy dylemat inwestora. Materiały. Tak jak nie da się zaoszczędzić jakoś specjalnie na fundamencie czy murach, bo tutaj każdy mierzy się z podobnymi kosztami, to w przypadku dachu możesz trochę zaoszczędzić, ale nawet jeśli wybierzesz tradycyjną, falowaną dachówkę, to wcale nie oznacza, że inne elementy i stopień skomplikowania Twojego dachu spowodują, że zrobisz to taniej od nas. Nasza powierzchnia dachu to +- 360 metrów. Wyliczone pod 3600 sztuk dachówki, gdzie właśnie 10 sztuk mieści się na 1 m2. Masz podobnie? Daj znać w komentarzu zostawiając do siebie mail, może wspólnie z Kasią coś Wam doradzimy i porównamy swoje wyceny. 😎

Mamy cały kosztorys, więc będziesz wiedział / wiedziała czy nie robią Cię w bambuko. A może to nas zrobili… 🤔

3 myśli na temat “Etap #3. Dach!

  1. jak zwykle swietnie napisany tekst! z humorem i przymrużeniem oka! A co najważniejsze z dystansem do siebie i wszystkiego! Brawo Uki!😉😉👏🏻
    LUBIĘ TO!

    Polubione przez 1 osoba

  2. jak zwykle swietnie napisany tekst! z humorem i przymrużeniem oka! A co najważniejsze z dystansem do siebie i wszystkiego! Brawo Uki!😉😉👏🏻 LUBIĘ TO!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s